Pytamy Kobaru – wywiad z artystą. O początkach, mące i drożdżach…

Zapraszamy do lektury wywiadu z Kobaru, naszym pierwszym artystą w KATALOGU EXCLUSIVE.

Seria The nobodiesNaklejka na lodówkę

Kobaru, kiedy poczułeś, że fotografia to jest TO co chcesz robić i która z Twoich prac była przełomową?

Śmiesznie się to zaczęło, trochę tak filmowo (śmiech). Dawno, dawno temu studiowałem Marketing i Zarządzanie na WSB. Na drugim semestrze miałem już po dziurki w nosie matematykę, statystykę i rachunkowość… no i pękłem. Zabrałem papiery ze szkoły, usiadłem na ławce i sobie pomyślałem :”co zawsze chciałeś robić,  ale nigdy się za to nie zabrałeś?”. Obiecałem sobie, że pierwsza rzecz na jaką wpadnę to będzie TO. No i wpadłem na fotografię. Od tamtej pory faktycznie zacząłem kombinować w tym kierunku, robiąc zdjęcia pożyczonymi aparatami, robiąc gówniane foty krajobrazów i wszystkiego co wydało mi się ciekawe lub „artystyczne” –  jeden wielki śmietnik (śmiech). Nie potrafię wskazać przełomowej pracy, ale pamiętam jak znajomy pokazał mi kilka opcji w Photoshopie. To zmieniło mój sposób postrzegania fotografii, wiedziałem, że będzie w nich dużo obróbki komputerowej.

Dużo się zmieniło w sposobie Twojego działania? Jak wspominasz te pierwsze sesje?

Bardzo dużo! Na początku to było łapanie wszystkiego co popadnie, szukanie we wszystkim jakiejś głębi i ukrytego przekazu. Teraz jest zupełnie inaczej. Niektórzy doszukują się w moich pracach właśnie takiego przesłania i głębi, ale niestety muszę ich rozczarować. Moje prace nie niosą za sobą nic wielkiego, to są moje pomysły, które po prostu realizuję – czasem mniej, czasem bardziej chore (śmiech).

Skąd czerpiesz pomysły? Twoje prace są raczej dość odjechane.

Nie mam pojęcia skąd się biorą? Czasem pojawia się jakaś wizja, pomysł, natchnienie i po prostu zaczynam działać. Czasem jakiś film, czy teledysk zainspiruje mnie do działania.

No i ta nietypowa charakteryzacja. Lepiej gotujesz odkąd oblepiasz ludzi różnymi produktami kuchennymi?

(Śmiech) Niestety kulinarnie raczej siedzę w surowiźnie. Kiedyś pracowałem jako kucharz w Barze SUSHI i od tamtego czasu wiele się nie zmieniło. Jeśli chodzi o inne zastosowanie produktów spożywczych, to bardzo lubię wykorzystywać je w moich charakteryzacjach.  Drożdże i mąka to moje ulubione „kosmetyki“ charakteryzatorskie.

Na liście zespołów, które fotografowałeś są: Behemoth, Iggy Pop, Combichrist, Vader, Cannibal Corpse, Fear Factory, Acid Drinkers, Flapjack… i pewno sporo można by jeszcze wymienić. Lubisz mocną muzykę, czy po prostu twardziele z tatuażami lepiej wychodzą na zdjęciach?

W podstawówce przeszedłem chyba przez każda subkulturę…techno, hip-hop itd (śmiech), ale bardzo szybko dotarłem do mocniejszych brzmień. Marilyn Manson był moim pierwszym idolem i wpadłem w ten nurt. Jak każdy nastolatek z mojego otoczenia chciałem grać na gitarze i takie nauki też prowadziłem. Niestety po długim czasie nauki i grania w zespole zdałem sobie sprawę, że niestety się nie rozwijam. Porzuciłem gitarę, ale miłość do muzyki pozostała. Zastąpiłem gitarę aparatem i dalej brnę w stronę muzyki. Kolekcjonuję z upływem czasu coraz to lepsze polskie i zagraniczne zespoły na swoich sesjach zdjęciowych.

Jak nawiązujesz współpracę z artystami? Iggy Pop… Pozazdrościć!

To bardzo skomplikowany i długotrwały proces wysyłania maili i szukania kontaktów. To naprawdę bardzo trudne i mozolne, bardzo często jest tak, że nic z tego nie wychodzi, ale warto próbować! Liczę na takie zespoły jak: Rammstein, Mastodon, Depeche Mode, Korn i wielu innych. Pewnie większosć z tego się nie uda, ale nie chcę żałować, że nie próbowałem.

Co byś poradził początkującemu fotografowi? Albo co byś sobie podpowiedział, gdybyś mógł wysłać sms do Kobaru w 2004 roku?

Ciężko powiedzieć. Na pewno warto być wytrwałym, i nie odpuszczać. Wszystko się wówczas prędzej, czy później powiedzie.

Naklejka na laptopa

Dziękujemy za poświęcony czas i zapraszamy do galerii prac Kobaru.

 

 

 

 

Tags: