Close
BlueBlog
Dobre wibracje

Wszystko we wszechświecie jest wibracją. Tak naprawdę materia, którą widzimy, nie jest materią, a falą. Aby to zrozumieć, musielibyśmy zgłębić się w fizykę kwantową (a tej nie potrafił ogarnąć umysłem sam Einstein), która zmieniła diametralnie sposób, w jaki naukowcy postrzegają rzeczywistość. W dużym uproszczeniu: okazuje się, że cząsteczki, które tworzą świat, są w zasadzie falą prawdopodobieństwa, która przyjmuje postać widzialnej dla nas materii… kiedy ją obserwujemy. Może to oznaczać (choć fizycy nie są co do tego zgodni), że tak naprawdę to my tworzymy rzeczywistość, kiedy podejmujemy decyzje, czy nawet myślimy o czymś. Uważam tę tezę za bardzo prawdopodobną, gdyż wyjaśnia fenomen prawa przyciągania. Prawo przyciągania to (znowu w skrócie) zasada, w myśl której przyciągamy do siebie zdarzenia, które z nami „rezonują”, tzn. mają podobną wibrację. I tak na przykład – jeśli non stop jesteś smutny i myślisz o negatywnych rzeczach, masz niskie wibracje, więc przyciągasz do swojego życia nieszczęśliwe wydarzenia, budzące smutek, lęk, czy złość, bo jest to Twoja częstotliwość. Zauważ, że jeśli masz zły dzień, to faktycznie jedna rzecz po drugiej Ci się nie udaje. Jeśli zaś jesteś szczęśliwy i masz bardzo wysokie wibracje – w Twoim życiu dzieją się fajne rzeczy – poznajesz ciekawych ludzi, słyszysz w radiu swoją ulubioną piosenkę, dostajesz większą wypłatę, niż myślałeś… to bardzo typowe, że „nieszczęścia chodzą parami”, ale z drugiej strony – szczęścia też. Naturalnie lepiej więc dla nas, jeśli utrzymujemy się stale w wysokiej wibracji. Przedstawiam zatem kilka sprytnych sposobów, by podnieść wibracje, a tym samym jakość swojego życia.

1.

Nie oglądaj wiadomości

Doskonale zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi lubi wiedzieć, co się dzieje na świecie. Moim zdaniem jest to jednak wiedza niepotrzebna, a nawet szkodliwa. Dlaczego? Otóż w wiadomościach podają głównie negatywne informacje. Gdzieś ktoś kogoś okradł, gdzieś indziej ktoś kogoś zabił – oczywiście, że to przykre, jednak fakt, że o tym wiesz, w żaden sposób nie pomoże już ofiarom tych zdarzeń. Ciebie za to napełni strachem, bo choć doskonale wiesz, że podobne rzeczy zdarzają się niezmiernie rzadko, Twoja podświadomość zarejestruje komunikat o potencjalnym niebezpieczeństwie i będziesz niespokojny. I nawet jeśli będzie to drobny niepokój, stres kumulujący się z dnia na dzień skutecznie będzie Cię zjadał. Jeszcze gorzej, gdy oglądasz politykę. Gniew, który wzbudza w Tobie partia, której nie lubisz, to emocja bardzo szkodliwa. Tym bardziej, jeśli go nie rozładujesz, a mało kto wie, jak to robić w niedestrukcyjny sposób. Daruj więc sobie telewizję- nie oglądam jej od siedmiu lat i mam się doskonale. Nie warto także angażować się w internetowe dyskusje z ludźmi, którzy mają inne zdanie albo celowo prowokują innych. Napędzając w ten sposób spiralę wzajemnej nienawiści i złości nie zyskujesz nic, a tracisz czas i energię. I oczywiście obniżasz swoje wibracje. Jest piękne powiedzenie, które sparafrazuję:

Zamiast potępiać to, czego nienawidzisz, zacznij promować to, co kochasz.

Pomyśl więc, jakie produktywne zajęcia możesz wdrożyć w swój codzienny rytm, by zastąpić nimi rzeczy, które Ci szkodzą. Zamiast zawziętych dyskusji na forach internetowych, udostępniaj motywujące obrazki albo jakieś ciekawostki, które mogą zmienić życie innych na lepsze. Zamiast oglądać wiadomości, znajdź na YouTube śmieszne filmiki albo zasiądź do Netflixa i obejrzyj dobrą komedię – śmiech to samo zdrowie!

2.

Naucz się akceptować innych

Nie wnikam w to, czy jesteś rasistą, seksistą, homofobem, czy może nienawidzisz wegan, bo tak. Chciałabym jednak uświadomić Cię, że nienawiść to jedno z najbardziej niskowibracyjnych uczuć. Oprócz tego, że krzywdzisz w ten sposób Bogu ducha winnych ludzi, największą krzywdę czynisz samemu sobie, bo „jad”, który w sobie nosisz, ta cała złość, tak na dobrą sprawę jest w stanie powoli Cię wykończyć. Warto więc zaakceptować w pełni jedną, podstawową prawdę, która uchroni Cię od wieeeelu godzin straconych na odczuwaniu nieprzyjemnych emocji. Prawda ta brzmi:

Każdy ma wolną wolę i robi w swoim życiu, cokolwiek chce. Jeśli nie krzywdzi tym żadnej istoty, ma do tego pełne prawo. To nie Twoje życie, więc nie powinieneś się wtrącać.

Postawa typu „Moja racja jest najbardziej mojsza” to typowe zachowanie ludzi, którzy co do tej racji nie są tak naprawdę w stu procentach przekonani, więc pragną do niej przekonać jak najwięcej osób, by przekonać również siebie. Osoby, które na przykład są w stu procentach zadowolone z własnego ciała, nigdy nie wrzucają na Facebooka zdjęć podpisanych „Zobaczcie, jaki jestem boski!”, tak samo, jak osoba, która wierzy szczerze w Boga, nigdy nie próbuje na siłę przekonać innych do swojej wiary. Pogódź się z tym, że każdy ma swoją prawdę, swoje wybory i przede wszystkim swoją drogę. Nawet jeśli według Ciebie ta droga jest głupia, a dana osoba popełnia błąd – nie wciskaj jej na siłę swojej prawdy, bo i tak pewnie jej nie zrozumie. Oczywiście masz prawo, a może i obowiązek ostrzegać ludzi, którzy robią coś, co może ich doprowadzić do zguby. Pamiętaj tylko, żeby nie robić tego agresywnie i natarczywie, bo im bardziej na kogoś naciskasz, tym większy stawia on opór. Zaś jeśli mowa o sprawach prozaicznych, nie wciskaj się w cudze życie z butami, bo nikt tego nie lubi.

3.

Ruszaj się

Nasze ciało jest stworzone, by być w ruchu. Nasi pra, praprzodkowie przemierzali na bosych stopach dziesiątki kilometrów dziennie, a dla większości z nas przejście chociaż pięciu to wysiłek nie do pomyślenia. Wszystko przez to, że przyzwyczailiśmy swoje organizmy do kanapowego trybu życia. I właśnie przez ten kanapowy styl życia ciągle jesteśmy zmęczeni, bolą nas plecy, boli nas głowa, mamy problemy z krążeniem… statystyki są naprawdę niepokojące, bo według nich blisko 50% polaków umiera na choroby krążenia! Chyba nie chcesz na starość kłaść się spać z myślą, że być może się nawet nie obudzisz, bo Twoje serce jest przeciążone jak silnik zardzewiałego malucha, którym ciągnięto przez całą Europę cysternę z olejem rzepakowym? Ja przynajmniej wolałbym takiego strachu na starość uniknąć. To naprawdę proste: Wystarczy zrobić małe poprawki w diecie (jeść mniej produktów powodujących stany zapalne, takich jak czerwone mięso, tłuszcze utwardzone, czy nadmiar cukru, a więcej przeciwzapalnych, takich jak owoce jagodowe, cebula, imbir, goździki, zielona herbata, czy bazylia), a także dodać sobie ruchu w ciągu dnia. Pamiętaj, ruch to wibracje. Im więcej się ruszasz, tym szybciej wibrujesz. Masz mało czasu albo mało chęci? Podczas oglądania filmu, biegaj w miejscu przed telewizorem. Albo przynajmniej spaceruj. Gwarantuję Ci, że Twoje ciało i umysł odczują wielką poprawę, a Twoje wibracje, po kilku czy kilkunastu dniach takiego nieco kombinowanego, ale skutecznego biegania, będą o wiele wyższe.

Ajurwedyjskie herbaty Jogi Tea

Zostaw komentarz

Your name
Your email address
Website URL
Comment

Nie masz prawa do kopiowania treści z tej strony.