Close
BlueBlog
coś optymisycznego

Kiedy wracałam z pracy po to, żeby wypłakać w domu stres z całego dnia, to nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak szybko można uwolnić się od takiego koszmaru. Zmiana pracy po dziesięciu latach robienia wciąż tego samego i z tymi samymi ludźmi wydawała się niemożliwa. Przyzwyczajenie do zadań i obowiązków, miejsca i w najmniejszym stopniu do ludzi, ale jednak przyzwyczajenie. Do tego obawa przed nowym i nieznanym. Z tyłu głowy kłębi się myśl, że zawsze może być lepiej, a z drugiej strony jednak znamy już swego wroga, a z nowym może być równie ciężko. Takie założenia nie sprzyjają podejmowaniu życiowych decyzji.

Ale kto powiedział, że musi być gorzej?

Lepiej przecież też może, szanse są zawsze pół na pół. I tak, podjęłam ryzyko, bez którego nie była bym tym, kim dzisiaj jestem. Nie chodzi wcale o awans, czy pozycję społeczną oraz status finansowy. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Zyskałam znacznie więcej: komfort psychiczny i poczucie własnej wartości. Traktowanie mnie jako zła koniecznego, wysługiwanie się i brak motywacji do pracy są już za mną. Nie zawdzięczam tego wyłącznie sobie. Kluczową rolę odegrali moi bliscy. Wspierali mnie w podjęciu decyzji i wspierają nadal. Bliscy, no właśnie! Nie trzeba długo się zastanawiać, co lub kto w życiu jest najważniejsze! Praca to jest tylko praca.

Swoją cegiełkę dołożyła koleżanka.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że od kilku lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. A i w tym nie powinno być nic takiego nadzwyczajnego, że w mieszka w Ameryce. Uderza mnie natomiast jej optymizm i podejście do wielu spraw.

„Życie jest po to żeby z niego czerpać to, co najlepsze dla nas samych. Trzeba dokonywać zmian. Nie ma niczego gorszego od użalania się nad swoim losem i bierna postawa. Życie mamy jedno, a świat daje nam wiele możliwości, tylko my nie potrafimy z nich korzystać.”

Wiele rozmawiałam z nią na temat podejścia Polaków i Amerykanów do życia. Nasuwa się jeden wniosek, że my Polacy nawet jeśli jesteśmy zdrowi, mamy pieniądze to i tak ciągle nam czegoś mało. Amerykanom tornado zmiecie dom z powierzchni ziemi i co? Jest euforia i radość, że ludzie ocaleli. U nas biadolenie! Tak zapatrzeni w Zachód widzimy tylko materialną stronę ich życia, a powinniśmy też i egzystencjalną. Ktoś powie, że są szczęśliwi, bo mają pieniądze. A czy nie jest przypadkiem tak, że mają pieniądze właśnie dlatego, bo są szczęśliwi? Nie od dziś wiadomo, że pozytywna energia przyciąga pozytywne zdarzenia.

Nie bójmy się zmian. Życie naprawdę jest zbyt krótkie, by tkwić w nieodpowiadających nam relacjach. Zawsze, gdy jedne drzwi się zamykają, otwierają się następne. Tylko trzeba je umieć dostrzec.

Zostaw komentarz

Your name
Your email address
Website URL
Comment